Spory sądowe dotyczące kredytów frankowych są w Polsce zjawiskiem powszechnie znanym, natomiast sprawy dotyczące kredytów powiązanych z euro wciąż budzą wśród kredytobiorców więcej niepewności. Tymczasem z prawnego punktu widzenia mechanizm zastosowany w obu rodzajach kredytów był praktycznie identyczny, a różnice dotyczą przede wszystkim skali problemu i poziomu świadomości konsumentów, a nie samej podstawy prawnej roszczeń. Zrozumienie tych różnic pozwala lepiej ocenić, czy warto rozważyć unieważnienie kredytu w euro na tych samych zasadach, na jakich od lat dochodzone są roszczenia frankowe.

Co łączy sprawy frankowe i sprawy o kredyty w euro

W obu rodzajach kredytów bank przeliczał kwotę udzielonego finansowania oraz wysokość poszczególnych rat według kursu ustalanego samodzielnie i publikowanego we własnej tabeli kursowej, bez wskazania w umowie obiektywnych zasad, według których ten kurs był wyznaczany. Ten sam mechanizm indeksacji lub denominacji do waluty obcej, ta sama konstrukcja spreadu walutowego oraz identyczny sposób przenoszenia na konsumenta ryzyka kursowego sprawiają, że argumentacja prawna stosowana w sprawach frankowych znajduje bezpośrednie zastosowanie także w sprawach dotyczących euro, dolara amerykańskiego czy jena japońskiego. Podstawa prawna roszczenia, oparta na przepisach o niedozwolonych postanowieniach umownych oraz orzecznictwie Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, jest w obu przypadkach taka sama.

Wspólny jest również skutek uznania klauzuli przeliczeniowej za niedozwoloną, ponieważ w obu rodzajach kredytów usunięcie mechanizmu walutowego z umowy najczęściej prowadzi do jej całkowitej nieważności, a strony rozliczają się na zasadach świadczenia nienależnego. Bank zwraca wówczas kredytobiorcy wszystkie wpłacone raty, odsetki i prowizje, natomiast kredytobiorca oddaje bankowi wyłącznie kwotę faktycznie wypłaconego kapitału, bez żadnych dodatkowych kosztów finansowania.

Skala problemu i liczba spraw w sądach

Najistotniejsza różnica między tymi kategoriami spraw dotyczy skali zjawiska. Kredyty frankowe były oferowane w Polsce znacznie powszechniej niż kredyty w euro, co przełożyło się na setki tysięcy spraw sądowych i bogate, ugruntowane orzecznictwo obejmujące niemal każdy możliwy wariant klauzul stosowanych przez poszczególne banki. Kredyty w euro były udzielane w mniejszej skali, głównie przez kilka wybranych instytucji, co sprawia, że liczba precedensowych wyroków dotyczących wprost tej waluty jest mniejsza, choć wciąż systematycznie rośnie. Nie oznacza to jednak słabszej pozycji kredytobiorców w tych sprawach, ponieważ sądy konsekwentnie stosują tę samą wykładnię przepisów niezależnie od waluty, do której kredyt był indeksowany lub denominowany.

Różnica w wysokości potencjalnych korzyści

Frank szwajcarski umocnił się względem złotego znacznie bardziej niż euro w analogicznym okresie, co sprawia, że różnica między sumą rat spłaconych przez kredytobiorcę a wypłaconym kapitałem bywa w kredytach frankowych wyższa niż w porównywalnych kredytach w euro. Nie oznacza to jednak, że unieważnienie kredytu w euro jest mniej opłacalne, ponieważ wysokość korzyści zależy przede wszystkim od indywidualnej historii spłaty konkretnego kredytu, w tym od momentu jego zaciągnięcia, wysokości kapitału oraz okresu, przez jaki był spłacany. W wielu przypadkach kredytobiorcy posiadający kredyt w euro również mogą liczyć na odzyskanie znaczących kwot, szczególnie jeśli umowa była wykonywana przez wiele lat.

Banki, które oferowały kredyty w euro

Kredyty powiązane z euro były udzielane przez ograniczoną liczbę instytucji finansowych działających na polskim rynku, w tym banki, które w międzyczasie zmieniały nazwę lub zostały przejęte przez inne podmioty. Ustalenie aktualnego następcy prawnego pierwotnego kredytodawcy bywa istotnym elementem przygotowania sprawy, ponieważ pozew należy skierować przeciwko podmiotowi odpowiedzialnemu za zobowiązania wynikające z pierwotnej umowy, nawet jeśli od momentu jej zawarcia doszło do fuzji, przejęcia lub zmiany firmy banku. Taka weryfikacja bywa jednym z pierwszych kroków przy przygotowywaniu pozwu, ponieważ błędne oznaczenie strony pozwanej może skutkować koniecznością korygowania pisma procesowego już po jego złożeniu do sądu.

Czy warto czekać, aż orzecznictwo dla euro dojrzeje

Część kredytobiorców posiadających kredyty w euro zwleka z podjęciem działań, zakładając, że lepiej poczekać, aż linia orzecznicza dla tej konkretnej waluty stanie się równie jednolita jak w sprawach frankowych. Takie podejście pomija jednak fakt, że sądy już teraz opierają się na tej samej podstawie prawnej i tym samym dorobku orzeczniczym Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej niezależnie od waluty kredytu, a dodatkowa zwłoka wiąże się wyłącznie z dalszym ponoszeniem kosztów obsługi wadliwej umowy oraz potencjalnym ryzykiem związanym z upływem czasu w kontekście liczenia terminu przedawnienia roszczeń.

Sprawy dotyczące kredytów we frankach i w euro opierają się na tej samej podstawie prawnej i identycznym mechanizmie przeliczeniowym, a różnice między nimi dotyczą przede wszystkim skali zjawiska i liczby dotychczasowych precedensów, a nie realnych szans na wygraną. Kredytobiorcy posiadający kredyt w euro mogą korzystać z tego samego dorobku orzeczniczego, co osoby spłacające kredyty frankowe, co czyni ich sytuację prawną równie mocną, mimo mniejszej liczby dotychczas rozstrzygniętych spraw.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj